ZAKUPY COLOURPOP #1 LIPPIE STIX & ULTRA MATTE LIPSTICKS

Jeśli słyszeliście o kosmetykach z Colourpop, być może podzielacie mój entuzjazm. Colourpop to amerykańska marka, znana między innymi przez super trwałe, matowe pomadki. Kolory tych kosmetyków, ich trwałość, formuły, nazwy - wszystko to mega mnie cieszy, jest ciekawe i śliczne.


W dzisiejszym artykule skupię się właśnie na produktach do ust, które zamówiłam na przestrzeni ostatniego pół roku. Przechodzimy do swatchy:


Neutralnych kolorów zebrała mi się cała gromada. Bardzo polubiłam brązy i beże, to na nie zrzucam winę za to szaleństwo. Colourpop ma w ofercie piękne "nudowe" pomadki. Z ulubionych: Taurus w ciepłym kolorze czekolady, Speed Dial w piaskowo-brzoskwiniowym odcieniu, Grunge, czyli ciemny, szarawy brąz z czerwonym podtonem i Aquarius - jasny, neutralny beż. Jak widać, mam też słabość do zgaszonych róży. Pomadka Lumiere na każdym wygląda inaczej. Na mnie wybija się z niej fiolet, dobrze to widać na zdjęciu. Goal Digger to stonowany, ultra kobiecy róż. Przypomina mi kolor jakichś różowych kwiatów o pełnych pąkach i ciężkim zapachu.


Pozostałe kolory to przede wszystkim czerwienie. Frenchie - jasna, strażacka czerwień, Trust me o klasycznej, chłodniej barwie, Mama w kolorze pomarańczowej cegły i Creeper, który dla mnie lekko wpada w malinowy, jak bardzo dojrzałe pomidory. I heart this, różowy jak guma balonowa i Are&be - nie wiadomo jaki, zgaszony fiolet.

A jeśli chodzi o trwałość?

Jak widzicie, większość moich pomadek jest matowa. Mat w wydaniu Colourpop Lippie Stix lubię najbardziej. Pomadki są super trwałe, a przy tym komfortowe na ustach. Z czystym sercem poleciłabym wszystkie, których próbowałam. 

W przypadku płynnych pomadek z serii Ultra Matte, bywa różnie. Speed Dial nosi się świetnie bez konturówki, podobnie kolor o nazwie Mama. Creeper najlepiej współgra z konturówką położoną na całe usta. Jest moim pewnikiem na wielkie wyjścia. Średnio wypada natomiast fiolet, który mocno ciemnieje na skórze (porównajcie kolor w buteleczce i na ręku...), do tego wysusza usta i schodzi dziwnymi grudkami. 

Kolejny niewypał to pomadka Only You, wprowadzona jako część walentynkowej serii, w nowej, hiper ultra kremowej formule. Niestety, to się nazywa przedobrzyć. Sztyft jest tak miękki, że łamie się w opakowaniu, szminka nie tyle kremowa, co oleista.

Ceny?

Klasyczny Lippie Stix kupimy za 5$/sztuka, co w przeliczeniu na złotówki daje ok. 16-19zł. Płynne pomadki kosztują po 6$/sztuka, czyli ok. 20-23zł.

Stare formuły lepsze?

Ciekawostka - pierwsze zamówienie złożyłam w lecie 2014 roku, ponad dwa lata temu. Wspominam o tym, bo "stare" pomadki ciekawie wypadają w porównaniu do tych, które zamówiłam ostatnio. Porównując kolory Frenchie i I heart this, doszłam do wniosku, że po pierwsze: pomadki z pierwszego zamówienia były nieco gęstsze, przez co mam wrażenie, że trwalsze, po drugie: te nowe pachną inaczej. Waniliowo, owszem, ale teraz chemicznie i mdło. Na plus, że zapach szybko się ulatnia.


Matowe, ultra matowe, matte x

Warto jeszcze wspomnieć o różnicy między standardowym matem, a pomadkami z serii matte x. Te drugie prezentują się na prawdę bardzo, bardzo matowo, są jednak równie wygodne w noszeniu, co zwykłe maty. Nie wysuszają ust, są lekkie, kremowe. Są po prostu... bardziej. Myślę, że to gratka dla osób, które zniechęca kłopotliwa formuła płynnych pomadek. Jeśli lubicie totalny mat, ale wkurza Was zabawa w precyzyjne nakładanie pędzelkiem i wyczuwalna na ustach warstwa, warto spróbować z tym wynalazkiem. :)


Macie jakichś ulubieńców? Co sądzicie o kosmetykach tej marki? Dajcie znać w komentarzach. :)
Zapraszam też do poczytania o cieniach i rozświetlaczach z Colourpop.
Pozdrawiam Was ciepło!

11 komentarzy:

  1. Wyglądają imponująco!!! Szkoda, że ich nie mam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, w kolejce czeka już artykuł o tym jak wygląda zamówienie, płatność, wysyłka i clenie paczek z Colourpop! Generalnie polecam zamówić z zagranicy, zamiast bawić się w polskich pośredników :)

      Usuń
  2. Każda z nas na pewno znalazła by coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W Stanach kosztują grosze jak Milani, a u nas trochę nie opłaca się ich zamawiać. Ale kolorki pierwsze zdjęcie-super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przeliczyć to sobie względem polskich sklepów i kosmetyków dostępnych u nas, wliczając jeszcze podatek na granicy. Ale wydaje mi się, że może się opłacać, szczególnie jeśli zamawia się w kilka osób :)

      Usuń
  4. Wyglądają bardzo ładnie, uwielbiam czerwony kolor ust :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ulubieńców nie mam, ale mam ochotę złożyć u nich zamówienie - głównie na cienie, ale może i o produktach do ust pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, cienie właśnie pojawiły się na blogu :)

      Usuń