COLOURPOP #2 SUPER SHOCK SHADOWS&CHEEKS

Colourpop! Ta wypromowana w mediach społecznościowych i na blogach marka z LA, znana jest głównie z płynnych matowych pomadek we wszystkich kolorach tęczy. Dziś pogadamy o czymś równie wartym uwagi - o cieniach, zamkniętych w charakterystycznych białych słoiczkach i moich ulubionych rozświetlaczach. Ach, rozświetlacze z Colourpop... Gdybym miała wskazać jedną rzecz, którą warto zamówić na ich stronie, były to właśnie kremowy rozświetlacz.

Jeśli szukacie informacji o produktach do ust, serdecznie zapraszam do osobnego artykułu o pomadkach z Colourpop. :)


Kremowe cienie do powiek z Colourpop są czymś wyjątkowym.

W ogóle, ich kosmetyki w słoiczkach. Kremowe, plastyczne, miękkie i śliskie. Niby mokre, ale suche w dotyku. Właściwie nie wiadomo jakiej konsystencji. Szukałam cieni o naturalnym wykończeniu, czegoś na co dzień. I nie zawiodłam się. Cienie leciuteńkie, rozcierają bez problemu. Są po prostu łatwe, świetne do nakładania palcami.

Satynowy cień o nazwie Desert nie połyskuje drobinkami, daje delikatny efekt. Czekoladowy Bandit to mój idealny, ciepły brąz. Mittens - ciemny, chłodny brąz na czerwonej bazie (widać ją na zdjęciu) jest równie piękny, co problematyczny. Czerwona podstawa kolorystyczna barwi palce, a czasem powieki, na trudny do domycia różowo-buraczkowy kolor. Cień będzie dobry dla piwnych i zielonych oczu, bo faktycznie podbija zielone tony tęczówki.

Dodatkiem do tej trójki został (szalony) cień o nazwie Paisley, opisany na stronie jako szampański. Przygotujcie się na "szampan w zielonej butelce, na tle fajerwerków". Drobiny odbijają światło na biało, zielono, złoto i różowo. Żadne zdjęcie tego nie oddaje. Oficjalnie zostałam jednorożcem.


Moi ulubieńcy - rozświetlacze

Lunch Money świetnie sprawdza się do lekkiego makijażu na co dzień. Nie zrobi krzywdy, nawet nakładany w pośpiechu. Flexitarian, to jak drugi biegun. Mocny blask. Ma niepowtarzalny kolor - jest tu złoto, biel, srebro, odrobina różu. Jest grubiej zmielony, niż Lunch Money, w dotyku czuje się jego fakturę. Oba produkty pięknie błyszczą w świetle. I tylko wtedy. Nie robią jasnej plamy na policzku, widocznej zawsze i wszędzie. Niby oczywiste, a jednak. Jestem nimi zachwycona, takie rozświetlenie lubię. Obowiązkowy punkt na liście zakupów z Colourpop.


Ceny?

Cienie kupimy za 5$/sztuka, co przeliczeniu daje ok. 16-19zł, zależnie od aktualnego kursu walut.
Rozświetlacze kosztują 8$/sztuka, co oznacza jakieś 28-31zł.


Dajcie znać, co sądzicie o kosmetykach z Colourpop! Lubicie kremowe produkty? 
Pamiętajcie, że zdjęcia możecie obejrzeć w powiększeniu, klikając na nie. :) Uściski!

18 komentarzy:

  1. Paisley musi wyglądać cudnie na zywo! Uwielbiam takie opalizujące, nietypowe kosmetyki do makijazu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczył mnie, gdybym wiedziała jak wygląda nie kupiłabym go! Zamówiłam ten cień z myślą o szampańskim złocie, które zostawiałoby tylko ślad brokatu (można go nakładać na inne cienie i widoczny zostaje tylko brokat). Ale cóż - zawsze to coś innego, niż zwykle u mnie. :)

      Usuń
  2. Piękna kolorystyka produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam! Stonowane kolory są piękne :)

      Usuń
  3. Słyszałam, że to bardzo fajne kosmetyki, ale jeszcze żaden nie wpadł w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne :) Nie widziałam niczego podobnego na polskim rynku. Jest coś wyjątkowego w ich konsystencji, szczególnie jeśli mowa o tych słoiczkowych produktach - cieniach i rozświetlaczach. Kremowe cienie z Maybelline np. są zupełnie inne

      Usuń
  4. Piękne kolorki, w sam raz i na co dzień i od święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można ładnie stopniować efekt :) Tego cienia Bandit, to zdecydowanie nadużywam, tak jak mówisz - na co dzień i od święta :D

      Usuń
  5. Jeżeli chodzi o markę Colourpop to słyszałam o ich pomadkach i cieniach do powiek. Jednak najbardziej zachwyciły mnie rozświetlacze. Dają piękną taflę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie chętnie się na nie skuszę przy jakimś przypływie gotówki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O doskonaly wpis, wlasnie szukalam opini o Coulorpopach i dziekuje ze ja napisalas :) Ja juz na kilka kolorkow cieni sie czaje od dawna. Dodalam Twoj blog do obserwowanych i bede do Ciebie wracac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że pomogłam :)

      Usuń
  8. Rozświetlacze z colour pop są niesamowite! Ogółem kocham tę firmę i mam zamiar powiększyć moją kolekcję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jestem ciekawa, masz jakichś ulubieńców? :)

      Usuń
  9. Od dawna marze by przetestowac kosmetyki colourpop a u ciebie same cudenka zazdroszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne kolory wybrałaś, a ja wstyd się przyznać ale pierwszy raz chyba słyszę o tej marce :). Roświetlacze wyglądają świetnie, a kremowych cieni używam bardzo rzadko muszę sobie w końcu jakiś kupić i spróbować czy się polubię z taką formułą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie wstyd, jaki wstyd? O większości rzeczy na świecie pewnie jeszcze nie słyszeliśmy ;) Kremowych cieni też właściwie nie używam, poza tymi mam jeszcze dwa z Maybelline i te wolę o wiele bardziej :)

      Uściski!

      Usuń

Copyright © 2014 What's up Katie! , Blogger