MOIA PRO BLENDER - GĄBKA Z KONTIGO - TEST

fioletowy blender z moia kontigo

Zaczynając od oczywistego - jeśli tylko będziecie w Warszawie, zajrzyjcie do Kontigo na Dworcu Centralnym lub w Wola Park. Odwieście kurtkę na wieszak, skorzystajcie z wielkich luster i dobrego oświetlenia, i wypróbujcie ich cienie, pędzle, co chcecie! Poplotkujcie z pracownikami, dajcie sobie doradzić. Kontigo jest super, pracują tam super ludzie, a dodam jeszcze, że otworzyli sklep internetowy, sprzedają sporo modnej, koreańskiej pielęgnacji i znajdziecie u nich marki takie jak Deborah, Yope, czy fantastyczne Biolove. #notsponsored :D


Gąbki do aplikacji makijażu oferują dwie marki własne Kontigo - MO/A i K!. Przyznam, że ścięta biało - różowa wersja od K! kusiła mnie bardziej, pewnie przez kolor. Kształtem przypomina osławioną gąbkę z Real Techniques, więc miałam jakieś tam nadzieje. Ostatecznie jednak wybrałam klasyczne fioletowe jajko z MO/A, bo raz, że trafiłam na promocję, a dwa, że polecała ją Ewa Red Lipstick. W przeciwieństwie do kosmetyków (inne cery, inny gust), wszystkie pędzle kupione z jej polecenia okazały się świetne. I tym razem trafiłam dzięki niej w dziesiątkę.

fioletowa gabka kontigo
makijaz cieniami glamshadows z glamshop i mystik warsaw z kontigo

Rozśmieszyło was może, jak Ewa opowiada o stukających w skórę twarzy gąbkach, twardych jak kamienie? Miałam takiego gagatka, tak gęstego, że nie mogłam go domyć z podkładu! Nieprzemyślane zakupy w TK-MAXX. Opakowany jak owieczka, uroczy blender z The Creme Shop, o taki. I myślałam, że wszystkie takie są, te blending sponges. Wilgotny Pro blender jest bardzo  miękki, ale nawet suchą gąbkę można bez problemu zgnieść w dłoniach.


Nakładanie podkładu:


Blender wchłania trochę podkładu, lepiej nakładać produkt na twarz, niż na gąbkę. Lepiej też zacząć od rozsmarowania podkładu po twarzy w miarę równomiernie. Blender wchłania wtedy najmniej produktu, a ja nie muszę robić poprawek. Gdy wklepuję podkład nałożony w strategicznych miejscach typu "kropka na brodzie, kleks na policzku", mogą pojawić się prześwity, które potem muszę uzupełniać.

Wykończenie:


Skoro zaczynam od rozprowadzenia podkładu dłońmi, po co jeszcze gąbka? Wykończenie jakie daje wklepywanie tą gąbeczką jest niesamowicie świeże. Potrafi dać efekt, który mogłabym porównać do MAC face&body, tyle tylko, że produkty, które rozprowadzam gąbką zachowują swoje krycie, więc w tym sensie są bardziej widoczne na skórze. Podkład wygląda naturalnie i po prostu dobrze. Jeśli chodzi o suche skórki, to oczywiście - gdy mam skrajnie wysuszoną skórę, to widać, tego nie załatwi ani gąbka, ani podkład. Są jednak o wiele mniej widoczne, niż przy aplikacji pędzlem. Podkład na zdjęciu to KIKO Milano Universal Fit Foundation, produkt, który nałożony pędzlem wygląda na mojej skórze bardzo ciężko i nieestetycznie, mocno też podkreśla skórki.

podklad wklepany gąbką

Korektory:


Blender fajnie wklepuje korektor pod oczy. Polubił się szczególnie z płynnym korektorem z Catrice. Wklepany gąbką wygląda lekko i naturalnie, co ciekawe, bo to dość ciężki kosmetyk, którego używam na duże cienie pod oczami. Na niedoskonałości - słabo. Wklepany gąbką korektor ich nie przykrywa.

Gąbka pięknie aplikuje korektor na powieki i sprawia, że cienie trzymają się cały dzień, nic się nie roluje. Od rana do wieczora. Dopiero teraz zrozumiałam fenomen "korektora jako bazy pod cienie". To nigdy nie działało. Żaden puder, cień w kremie, nic. Więc gdybym miała zatrzymać blender tylko po to, by wklepywać korektor w powieki - spoko. Miałabym specjalną gąbkę do powiek i wciąż byłoby warto ją zatrzymać.

Mycie:


Gąbeczkę łatwo umyć zwykłym mydłem, pozostawiona na parapecie szybko schnie. Moja poprzednia gąbka potrzebowała ponad 24 godziny na suszenie. Gąbka z Kontigo spokojnie wysycha przez noc.


Jakość/Cena:

Pro blender kosztuje 15,99 w cenie regularniej. Myślę, że warto go wypróbować. Nie planuję kupować oryginalnego Beauty Blendera, szczególnie teraz, gdy odkryłam tak dobry aplikator za tak małe pieniądze.


Mam nadzieję, że podobał Wam się test, jeśli macie pytania, piszcie! I koniecznie dajcie znać, co myślicie o zamiennikach Beauty Blendera. Czy serio warto inwestować i obchodzić się z nim jak ze złotym jajem w obawie, że się porwie, zniszczy i pieniądze w błoto? Sama nie wiem.

Jeśli zainteresował Was makijaż oczu na zdjęciach -
zapraszam do poczytania o makijażu oka w kolorach fioletu i pomarańczy. Uściski!

6 komentarzy:

  1. Mam gąbeczkę innej firmy, ale mnie nie porwała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja poprzednia gąbka też nie spisywała się najlepiej, na tyle, że miałam już nigdy nie rezygnować z pędzli, a tu proszę ;)

      Usuń
  2. Dużo ciekawostek :) Fajnie, że Kontigo w końcu otworzyło sklep internetowy, od dawna mam ochotę na cienie Mystik Warsaw i kilka kosmetyków z tej firmy co masz gąbeczkę (to ciekawe,że ona tak szybko schnie). Co do Ewy-ona się klepała tymi gąbkami na sucho :D A część z nich robi się miękka dopiero po zmoczeniu. Taki niezbyt był ten test, ale chociaż śmieszny :D Co do Kiko miałam jeden podkład, inny niż twój, ale kompletnie się z nim poddałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, całkiem szybko schnie! Być może ma na to wpływ suche powietrze w mieszkaniu, jeszcze z nią nie wyjeżdżałam, żeby zobaczyć jak sprawuje się w innych warunkach. :) Na sucho? Nawet nie wiedziałam, dziwiłam się, dlaczego tak tupią! :D

      Usuń
    2. Mam w domu teraz gąbkę z Nanshy i z Karaji. One są hiper twarde na sucho. A jak je zmoczysz to, np. ta Nanshy bardzo rośnie, robi się mięciutka (ta druga trochę gorzej :)), wciąż jest twardsza od bb i blend it, ale nie robi czegoś takiego. W każdym razie podsunęłaś kolejną gąbkę do testów, a szykowałam się na Gudetamę, bo ładna ;)

      Usuń