ULUBIEŃCY LISTOPADA! NYX, BELL HYPOALLERGENIC, SAN FRANCISCO SALT CO.


Już w pierwszym zdaniu ostatniego wpisu, o tym jak pisać bloga i nie zwariować, stwierdziłam, że ulubieńców listopada nie będzie, że nie wiem jak nazwać ten cykl postów na blogu i poczekam z tym do grudnia. Taki był plan. A potem wzięłam kąpiel z dodatkiem lawendowej soli, która zdecydowanie jest moim ulubionym produktem miesiąca. Nie ma siły, muszę opowiedzieć Wam o kilku rzeczach, skreślam bycie słowną z listy przestrzeganych zasad.

nyx baked blush w kolorze sugar mama, bell hypoallergenic face and body illuminator, sól lawendowa do kąpieli

Na pierwszy ogień idzie wypiekany róż z NYX - Baked Blush w kolorze Sugar Mama. Szczerze - napatrzyłam się na amerykańskie blogi i słynny Milani Luminoso. Wymyśliłam sobie, że chcę coś podobnego, ale bardziej w pomarańcz.

Kiedy minęła wrzawa związana z otwarciem sklepu NYX w Złotych Tarasach, postanowiłam sprawdzić o co ten szum. Pierwsze wrażenie? Ciasno. Dwie szafy wzdłuż bocznych ścian sklepu, na środku jeszcze toaletka z lustrem, dużo wszystkiego. Weszłam właściwie po produkty do ust, niestety - zrezygnowałam pomadek ze względu na tłok. Kilku klientów to w sklepie NYX prawdziwy tłum.

Kolor Sugar Mama jest na prawdę trafiony. W opakowaniu trochę wściekły, na skórze wypada o wiele łagodniej. To jasny, morelowy pomarańcz z lekkim, złotym błyskiem. Wykończenie satynowe, z małymi drobinkami. Ładnie rozświetla policzki, sprawia, że twarz wygląda na wypoczętą. Kilka dodatkowych godzin snu do rozprowadzenia po policzkach, serio. Mam wrażenie, że pasują mi takie kolory.

Uprzedzam jeszcze, że powierzchnia produktu jest jak skorupa, dość ciężko wbić się w nią pędzlem. Najlepiej zeskrobać wierzchnią warstwę scyzorykiem, aż dokopiemy się do miększej konsystencji. Opakowanie jest fatalne. Nieporęczne, kwadratowe, z infantylną kokardką przy zatrzasku. Przeszkadza mi w kosmetyczce.

nyx baked blush w kolorze sugar mama, bell illuminator

Kolejnym produktem jest rozświetlacz firmy Bell Hypoallergenic -  face&body illuminating powder. Kupiłam go z myślą o matowych różach w chłodnym i neutralnym odcieniu, co brzmi, jakbym miała tych róży pełną szufladę. Mam dwa - jeden zimny, drugi neutralny. Muszę też przyznać, że mam słabość do rozświetlaczy. To znaczy - gdybym mogła, zostałabym kulą dyskotekową.

Produkt z Bell jest pierwszym zimnym rozświetlaczem w mojej kosmetyczce. Trwałość nie jest zabójcza, ale za cenę kilkunastu złotych - zupełnie do przyjęcia. Drobno zmielony, bez brokatowych, przykuwających spojrzenie drobin. Nie tak błyszczący, jak się spodziewałam, ale to na plus, bo można łatwo stopniować jego intensywność. Ładnie wygląda na policzkach. Więc raz, że fajny, dwa, że tani, poza tym polski. Jestem z niego zadowolona.

róż wypiekany z nyx sugar mama, rozświetlacz z bell swatche

Lawendowa sól z San Francisco Salt Company znalazła się u mnie przypadkiem. Szukałam w TK-maxx czegoś zupełnie innego, kiedy natrafiłam na to urocze, błękitne opakowanie. Pomyślałam wtedy, że drobno zmielona sól do kąpieli nie trafia się codziennie i doskonale nada się na domowy peeling. Na opakowaniu jest nawet wskazówka, jak zrobić prosty scrub z żelem pod prysznic. Mamy tu sól morską, lawendowy olejek eteryczny, roślinną glicerynę, witaminę E, sok z aloesu i barwnik.

Za 907g zapłaciłam niecałe dwadzieścia złotych. Nie wiem, czy odważę się rozetrzeć ją po ciele. Olejek lawendowy jest na drugim miejscu w składzie i powiem tak - to czuć. Na pełną wannę wystarczy łyżka stołowa soli, zapach aż wychodzi z łazienki. Cudownie radzi sobie ze stresem i bezsennością, została moim sprzymierzeńcem w walce o zmianę nawyków związanych ze snem. Po lawendowej kąpieli zasypiam szybko i budzę się wcześnie, dokładnie tak jak chciałam. Nie ma minusów, trzeba tylko trafić na nią w TK-MAXX. Bardzo polecam!

To wszystko jeśli chodzi o listopad. Tylko kosmetyczne sprawy. Dajcie znać, co spodobało się Wam w ostatnim miesiącu!

4 komentarze:

  1. O sklepie Nyx w Złotych mam identyczne zdanie, strasznie ciasno, mogli by jednak postarać się o większą przestrzeń. Ja jeszcze wpadłam tam w Black Friday, ale byłam wytrwała i dorwałam kalendarz adwentowy :) Na mojej liście produktów Nyx do kupienia jest sporo innych rzeczy i chyba róż też dopiszę.
    Ciekawi mnie także ten rozświetlacz, coraz bardziej lubię serię hipoalergiczną z Bell :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i po takich wpisach to aż chce się mieć wannę... A tu od kilku lat prysznic i jak z tym żyć?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, pod prysznic sole też są spoko! Na opakowaniu tej jest wskazówka, by rzucić trochę soli pod nogi i wymasować stopy. W chmurze gorącej wody zapach rozejdzie się tak samo, gwarantuję!

      Usuń
  3. Mam bardzo podobne zdanie o sklepie NYXa w Złotych, ale przecież tam większość sklepów jest niewielka, a za to ogromna liczba klientów. Jednak kosmetyki ich całkiem lubię - sprawdzają się, jako tańsze odpowiedniki i mają cudowne zastygające nudziaki do ust.

    OdpowiedzUsuń