JAK PISAĆ BLOGA I NIE ZWARIOWAĆ?

No właśnie, jak pisać bloga? Jak wyluzować, co to znaczy być sobą? Zamiast "ulubieńców" listopada (nie wiem jeszcze jak nazwę ten format), przed końcem miesiąca postanowiłam zaserwować Wam podsumowanie pierwszych tygodni blogowania, wraz ze wszystkim czego się nauczyłam, co mnie wkurza i cieszy. Uwaga - bez wiedzy technicznej - samo najważniejsze! Do rzeczy:



1. Czym jest blog?


A może raczej - co go definiuje? Długo myślałam, że wiem, dobrze wiem. I co? I miesiąc blogowania zmienił wszystko. O dziwo, bloga nie określa tematyka. Określa go "to coś".

Zaczęło się od pytania, jakiego bloga chciałabym tworzyć. Jaki on powinien być? Przejrzysty, pozytywny, kobiecy, elegancki. Wciąż mówiłam nie o tym, co trzeba. A potem zauważyłam, że obserwuję blogi od sasa do lasa, które nie mają nic wspólnego ani ze sobą, ani z moją wizją bloga idealnego. Że przywiązuję się do blogów, które mają "to coś".

Na "to coś" składa się osobowość twórcy, koncepcja, treść, sposób jej podania i oprawa graficzna. Doszłam do wniosku, że jakie by nie były, te elementy nie mogą zgrzytać. Blog nie musi być doskonały, musi być spójny. Autentyczny. W innym wypadku, jako odbiorca wyczuwam kłamstwo. Jeśli się nad tym zastanowić - jestem wybredna! Długofalową relację z blogiem jestem w stanie nawiązać, gdy czuję, że ma coś do zaoferowania - nie tylko przedrukowane informacje z Wikipedii i ceny produktów - osobowość. Gdy blog jest prowadzony w sposób zabawny (dla mnie) i inteligentny (na miarę moich możliwości), jeśli widzę pewną spójność przekonań, jakimi kieruje się bloger, to jest "to coś". Stabilność i rozrywka. Jak z przyjacielem. Brzmi to strasznie, ale widzicie o co mi chodzi? Z blogiem/vlogiem nawiązuje się relacje quasi towarzyskie.

Blog to nie magazyn, na którego linię składa się praca grupy ludzi, osobowość bloga dyktuje kaprys jego twórcy. Poza tym, magazyn bez wątpienia jest produktem, a blog? Postrzegamy go jak prasę, format telewizyjny, produkt, czy osobę? Skłaniałabym się raczej ku ostatniemu. To bloger zyskuje nasze zaufanie, nie jakaś mglista idea redakcji, nie stacja, czy platforma na której publikujemy. Osoba - to słowo klucz.

2. Bądź sobą - co to znaczy?


I tu następuje prawdziwy zgrzyt. Bo mówi się "bądź sobą", a jednocześnie "blog powinien dawać pozytywny przekaz" - i oba stwierdzenia są słuszne. Nikt nie chce, po trudnym dniu pracy/opieki nad dzieckiem/nauki do egzaminów/czegokolwiek słuchać o Twoich problemach. Wszyscy mają własne. Siadają przed komputerem, by odpocząć. W tym wymiarze, mam wrażenie, po blogi sięga się jak po produkt. Jednak prawdziwego życia nie może zabraknąć - jeśli nie na blogu, to na Instagramie/Twitterze, bo traci się wiarygodność. Zauważyłam, że obserwuję ludzi, którzy wydają mi się prawdziwi, a nie wykreowani. Idealność jest przereklamowana, lepiej nie udawać, że żyje się w bajce. Aha, i fotki kalkulatorem na prawdę bywają okej.

3. Jak ja brzmię, kiedy piszę?


To temat rzeka. Nie wiem, czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście, ale to jak mówimy daje światu obraz pełniejszy, niż nam się wydaje. Obraz zupełnie poza treścią! Gdy w książce odzywa się postać - wiemy jakim tonem mówi, wiemy, czy się przy tym uśmiecha. Wiemy jak mówi dresiarz z osiedla, jak kobieta powstrzymuje się od płaczu, a jeśli chodzi o słowo pisane - doskonale odczytujemy mowę stylizowaną na mówioną, mowę dawną, składnię zarozumiałą i nadętą. Chwila, czy nie nadymam się zbytnio?

Zaczęłam się nad tym zastanawiać pisząc o podstawowej pielęgnacji. Jak wytłumaczyć tak prostą czynność, jak mycie twarzy mydłem? Czy to nie na wyrost? Wypadało by coś o tym napisać, zamiast "myję twarz tym mydłem", ale co? Nie chcę zabrzmieć, jakbym mówiła do dziecka. Każdy wie, jak używać mydła. Ale ja lubię dokładne blogi.
I tak dalej..

Kwestia niedoceniania czytelnika kontra wrodzona dokładność, to dla mnie temat miesiąca. Nie rozgryzłam tego. Dalej kreuję obraz swojego języka, zamiast używać go takim, jaki jest.

4. Rób to!


Zastanawiając się nad tym wszystkim, dobrze byłoby nie zapomnieć o pisaniu bloga... Co oczywiście stało się, kiedy uznałam, że źle pisałam tytuły, że słowa kluczowe, że posty trzeba przejrzeć i pozmieniać, że wyszukiwanie. To jest ważne. Ale... Nie najważniejsze! Myślenie w kółko o tym, jak pisać też nie jest najważniejsze! A już generalnie są rzeczy ważniejsze niż blog i mycie twarzy mydłem. To ma sprawiać przyjemność, pisanie, zdjęcia na bloga, fajne treści. Dlatego na koniec mówię sobie - okej Kasia, chcesz to robić dobrze, bo wszystko w życiu chcesz zrobić dobrze, ale spokojnie. Jest najlepiej jak potrafisz w tym momencie, a to znaczy, że jest dobrze.


Pozdrawiam Was ciepło, wyluzujcie i miłej niedzieli!

10 komentarzy:

  1. Jejku! Ogromnie się cieszę że trafiłam na Twojego bloga! Strasznie lubię ciekawe blogi, autorki z dystansem do siebie i mam chyba słabość do blogerek które mają tak samo na imię jak ja ♥ Tak więc Twój blog właśnie znalazł się na mojej liście czytelniczej i spodziewaj się słów pochwały przy większości wpisów! Mam nadzieję że ty również zajrzysz do mnie i może spojrzysz łaskawym okiem na blog swojej imienniczki :D
    Kasia z bloga www.mowmikasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydatny post nie tylko dla osób które dopiero rozpoczynają pisać bloga. Bardzo podoba mi się szablon Twojego bloga, wszystko genialnie dopracowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Szablon do pobrania u Karoliny z http://www.karografia.pl/ :)

      Usuń
  3. Bardzo fajny wpis z przemyśleniami i nie zgadzam się, że tylko dla początkujących, bo po czasie warto spojrzeć na swoje "dzieło" z dystansem i zacząć "od nowa".
    Bardzo podoba mi się szablon Twojego bloga i wykonywane przez Ciebie zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szablon autorstwa bardzo zdolnej Karoliny z http://www.karografia.pl/ - polecam i dziękuję :)

      Usuń
  4. W wielu kwestiach się z Tobą zgadzam :) Mądrze napisane.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajnie napisane! Masz rację. I wcale nie tylko do początkujących to trafia, zapewniam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już piszę mój blog chyba ze 3 lata, a wciąż się zastanawiam. Kilka razy już miałam zakończyć to całe blogowanie, ale jak człowiek zacznie, to trochę trudno. Bo chociaż popularna nie jestem, to czasem ktoś zajrzy i napisze dobre słowo. Teraz też myślę, bo czuję, że kręcę się w kółko.
    Bardzo mi się podoba ten kawałek o brzmieniu. Wszystko prawda, chociaż nigdy tak, jak Ty nad tym się nie zastanowiłam, to bardziej intuicyjnie, ciągnie mnie do jednych, a od innych odpycha.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 What's up Katie! , Blogger